Wakacyjny wyjazd treningowy na Jurę Krakowsko- Częstochowską

Nasz pierwszy w tym roku wyjazd wspinaczkowy odbył się już na samym początku wakacji w Łazach pod Krakowem. Mieszkaliśmy w schronisku „Małgosia”, które stoi dokładnie po środku pomiędzy kilkoma rejonami wspinaczkowymi. Dzięki temu możemy chodzić co dzień w inne rejony skalne. Każdy był stęskniony za skałami, bo całą jesień, zimę i wiosnę trenowaliśmy tylko na panelu. Wszyscy, bez wyjątku baaardzo chcieli się wspinać i wszystkim bez wyjątku szło świetnie!

Wyjątkowy postęp w umiejętnościach wspinaczkowych, ogromny przyrost siły, wytrzymałości, mocy i najważniejsze- wielka motywacja naszych zawodników spowodowały, że wyniki wspinaczkowe są rewelacyjne! Prawie każdy przeszedł swoją życiówkę zarówno w stylu OS jak i RP.

Warunki pogodowe były bardzo upalne. Temperatura dochodziła nawet do 35 stopni, ale nikt nie marudził. Zamówiliśmy śniadanie już na 7.00 i już o 8.00 gdy jeszcze słońce nie grzało tak strasznie zaczynaliśmy się wspinać.

W połowie dnia szliśmy na obiad i na poobiednią sjestę, a wieczorem znów szliśmy w skały i wspinaliśmy się do zmroku, a często nawet dużo dłużej przy świetle czołówek.
Nawet najmłodsi nie wymiękali 🙂

Obóz był wyjątkowy pod każdym względem, nie tylko pod względem gorąca. Dzięki wsparciu Ministerstwa Sportu i Turystyki oraz Fundacji Lotto otrzymaliśmy  dofinansowanie do obozu, dzięki czemu mogliśmy zatrudnić aż 7 instruktorów, a pomagało nam 3 stażystów i 5 pomocników instruktorów- czyli najstarszych Agamowiczów, bez których obóz by się nie udał tak doskonale.

Najstarsza grupa Agamy to ekipa, bez której Agama nie była by Agamą. Tomek, Hania i Antek są już pełnoletni i prowadzą zajęcia z dzieciakami. Są w tym znakomici! Tomek ma już własną grupę przedszkolaków. Dojechała do nas jeszcze Mela i Hania. Mela chodzi na zajęcia regularnie, ale Hania wróciła do nas po jakiś 10 latach. Nie zmieniła się jednak nic, a nic, tyle, że jest 2 razy wyższa. Do najstarszej grupy dołączył jeszcze Franek, który w mega stylu wrócił do wspinania po ciężkiej kontuzji narciarskiej i operacji kolana. Cała paczka nie tylko pomagała trenerom, ale też pokazaliła młodym jak można być wkręconym we wspinanie i czerpać satysfakcję nie tylko z wysokiej cyfry, ale po prostu ze wspinania po pięknych drogach ze wspaniałą ekipą. Dla Tomka, Antka i Meli był to już chyba z 20 obóz z Agamą!

Pokazali młodszym kolegom, że należy odważnie wstawiać się w ekstremalnie trudne drogi, wspólnie znajdować nowe patenty i nawet to co na początku wydaje się nie do zrobienia w końcu się uda. Taka motywacja działa jeszcze lepiej niż motywacja trenera i padło dzięki temu wiele trudnych dróg. Byli też głównymi inicjatorami nocnego wspinania, które stanowiło główną atrakcję obozu, a zarazem było konieczne ze względu na upalne dni.

Stażyści też byli wyjątkowi! Weronika, Paweł i Grzesiek zdali praktyczny egzamin instruktorski na 100% i mam nadzieję, że będą z nami jeździć już jako instruktorzy.

 Byliśmy podzieleni na 6 grup w zależności od wieku i poziomu wspinaczkowego. Była też grupa bardzo sportowych rodziców, która wspinała się na całkiem wysokim poziomie.

Nawet najmłodsze dzieci wspinały się także z dolną asekuracją, a na wędkę robili VI.

Z Agamą współpracują  trenerzy, którzy jeżdżą z nami na obozy regularnie co rok. Stanowimy wyjątkową ekipę, bo każdy specjalizuje się w czymś innym i nawzajem się uzupełniamy. Przemek – jeden z twórców Agamy jest naszym specjalistą nie tylko od wspinaczki skalnej, ale też od wszystkich zabaw linowych. To obowiązkowy punkt na obozie na Jurze. Paweł, który jeździ z nami na wszystkie obozy od 2005 roku przyjechał z najmłodszym uczestnikiem obozu- ze swoim synkiem Andrzejem, który był już na obozie Agamy drugi raz. Przemek, Paweł i Mateusz rozłożyli wyjątkową zabawę nocną dla Agamowiczów. Wyjątkową bo była bardzo wymagająca, a zarazem egzekwowała wykonanie wielu operacji sprzętowych samodzielnie lub prawie samodzielnie.

5 instruktorów trenuje Agamowiczów na co dzień. Ola, Gosia, Mateusz, Magda i Kostek mogli zobaczyć jak ich zawodnicy rozwinęli się i wspinaczkowo, i ogólnie sprawnościowo w ciągu ostatnich lat. Oglądaliśmy zdjęcia z tych samych rejonów z poprzednich lat i rozpierała nas duma, że wychowaliśmy takich mega wspinaczy! Nie chodzi tylko o formę sportową, ale przede wszystkim o to, że te dzieciaki są prawdziwymi wspinaczami, częścią naszej wspinaczkowej społeczności, w której młodszych i starszych łączy wspólna pasja- WSPINANIE!

Zabawa nocna to główna atrakcja obozu, której wszyscy, którzy są już na obozie kolejny raz nie mogą się doczekać. To wielka przygoda i wszystkie dzieciaki pamiętają ją już na zawsze. Gdy dorastają sami chcą organizować nocną zabawę, wymyślać wyzwania i straszyć maluchy 😉.

Tegoroczna gra nocna zdaniem wielu uczestników była najlepsza w historii Agamy,.  Trwała blisko 5 godzin biegania po lesie w środku nocy! Uczestnicy musieli posiadać umiejętności wielu technik linowych takich jak zjazd na linie w głąb wąwozu, przepinka na moście linowym, znajomości najważniejszych węzłów, wspinaczki w jaskiniach (także w kompletnej ciemności), kanioningu w rwącym potoku zakończonego skokiem na głęboką wodę w czarną otchłań. Wszystko  wymagało wielkiej sprawności fizycznej, orientacji w terenie, umiejętności współpracy w grupie, znajomości trudnych operacji sprzętowych i ogromnej odwagi szczególnie na blisko 40 metrowym moście linowym rozpostartym około 20m nad ziemią. Na przedostatniej stacji zadanie polegało na znalezieniu w bardzo wąskiej jaskini mikstury, którą cała grupa musiała wspólnie wypić. Była okropna, straszliwie ostra i paląca w gardło. Udało się to wszystkim grupom. Ostatnia grupa trochę zabłądziła i miała trudność z wydostaniem się z jaskini, ale ostatecznie wszystkim udało się wyciągnąć i wypić miksturę. Niektórym nawet smakowało i pytali o przepis 😉.

Agama to nie są przypadkowe dzieciaki, które próbują swoich sił we wspinaczce. Każdy uczestnik potrafi asekurować (czasami tylko z niewielką pomocą), dba o bezpieczeństwo swoje i partnera, zna i przestrzega zasad obowiązujących w skałach, dba o nie i o sprzęt. Dlatego wszyscy zdali nocny egzamin na prawdziwego wspinacza Agamy uwieńczony przysięgą. Brzmiała ona tak:

Przysięga Agamowicza

Ja, młody adept pionowego świata,

Wobec skał szorstkich i starszego brata,

Przyrzekam uroczyście przy tym ognisku:

  • Na partnera swego patrzeć z uwagą, a nie na dziewczyny/chłopaków w sektorze obok.
  • Węzeł ósemkę wiązać tak pięknie, by instruktor płakał ze wzruszenia, a nie ze strachu.
  • Magnezją sypać z umiarem, coby nie zrobić z lasu zimowej krainy czarów.
  • Na podejściach pod skałę nie marudzić, nie stękać i nie pytać co pięć minut: „Czy daleko jeszcze?”.
  • Sprzęt szanować bardziej niż własny telefon, a komendy wspinaczkowe krzyczeć tak głośno, by echo w dolinie odpowiadało!
  • Jeśli przysięgę złamię – niechaj moje buty wspinaczkowe na wieki stracą tarcie, a lina moja niech się skręca jak wściekły wąż!

Od teraz jestem częścią stada! AGAMA”

Przysięgę składali na ostatniej już stacji po zjeździe w lodowatym strumieniu na linie supełkowej w całkowitej ciemności. Dopiero cały mokry zawodnik mógł do niej przystąpić.

Wódz Mateusz maczał końcówkę liny w wodzie ze strumyka i dotykając ramienia każdego uczestnika, nadaje mu tytuł prawdziwego wspinacza Agamy

Starsi w czasie obozu przeszli kurs wspinaczki po drogach obitych. Wszyscy jego uczestnicy doskonale zdali egzamin końcowy. Nawet Paweł Grocholski, który na co dzień pracuje w TOPR, a w wakacje od wielu już lat jeździ z nami na jurę i egzaminuje Agamowiczów na kartę wspinacza, mówił, że ich poziom wyszkolenia jest wyjątkowo wysoki.  Witamy więc w gronie samodzielnych wspinaczy, którzy w przyszłości będą zapewne wspinać się też w górach. W szkolenie naszych kursantów zaangażowaliśmy też stażystów, przyszłych instruktorów- Weronikę, Grzesia i Pawła, którzy świetnie sobie poradzili.

Egzamin był bardzo trudny i trzeba było dużo ćwiczyć, żeby opanować wszystkie operacje sprzętowe, a szczególnie autoratownictwo. Słóżyła do tego równiież nasza ogrodowa altanka.

Osoby, które zdały egzamin na kursie wspinaczki po drogach obitych (też wielowyciągowych) to: Olaf , Tymon, Kuba, Andrzej, Michał, Ludwik. 

Ale nie tylko ci zawodnicy zdawali egzamin. Wszyscy- i młodsi, i starsi wystartowali w konkurencjach na Mistrza Agamy. Młodsi mieli przywiązywanie się do liny, a starsi przepinkę. Wszyscy zrobili to doskonale! Zwycięzców wyłoniliśmy na podstawie czasu wykonania operacji. Wyniki były imponujące. Padły rekordy Klubu nie pobite od  dobrych 10  lat!!!

Wszyscy trenerzy byli dumni, że nawet najmłodsi zawodnicy potrafią samodzielnie się wspinać w skałach i bezpiecznie asekurować swoich  partnerów, a starsi (nie tylko ci, którzy zdawali egzamin na kartę wspinacza, ale wszyscy) znają zaawansowane techniki zakładają zjazdy, asekurują na górnym stanowisku i potrafią zbudować stanowisko ze stałych punktów i wiele innych trudnych operacji sprzętowych włącznie z autoratownictwem.

Ostatniego dnia obozu najmłodsza grupa trenowała nawet wspinaczkę wysokogórską w Himalajach! Uczyli się wspinać z lotną asekuracją, przeprawiąc się przez szczeliny lodowcowe, zakładać po drodze obozy na coraz większych wysokościach zdobywając Pięć 8-tysięczników

Niektórzy nasi sportowcy nie chcieli zdawać jeszcze egzaminu. Woleli skoncentrować się na wspinaczce sportowej i robić dużo trudnych dróg. Dzięki temu padły trudne cyfry, a poziom techniczny bardzo się rozwinął. Czarek, Wojtek, Marysia, Julka, Rozalka, Ida i jeszcze kilkoro naszych bardzo dobrych zawodników było co prawda dobrze przygotowanych do egzaminu, ale jednak zdecydowali się go zdawać za rok i więcej się powspinać.

Tegoroczny  wyjazd treningowy Agamy  był bardzo udany i dla rodziców, i dla trenerów, a przede wszystkim dla dzieci. Niektórzy nie chcieli wracać do Warszawy. Na szczęście pod koniec wakacji czeka nas kolejny obóz- w Sokolikach 😊.

Dziękujemy za wielkie wsparcie ze strony Ministerstwa Sporrtu i Turystyki, Fundacji Lotto , wszystkim naszym sponsorom.

Przewijanie do góry