Brutalny Trucht na Suchym Połciu pokonany!

dodał: Małgorzata Kusztelak , dnia: 17 sierpnia 2020, Możliwość komentowania Brutalny Trucht na Suchym Połciu pokonany! została wyłączona

Masza Lipkovich, Brutalny Trucht VI.5

15 lipca czternastoletnia Masza Lipkovich rozprawiła się ze swoją pierwszą VI.5!!! Brutalny Trucht nie należy do łatwych dróg o tym stopniu trudności. Marysia próbowała ją kilka dni wcześniej na obozie i chociaż nie starczyło jej czasu i skóry na poprowadzenie bardzo jej się spodobała. Wróciła dwa dni później z Michałem Kulpińskim z nowymi siłami i obydwoje szybko ją pokonali. Wielkie gratulacje!

Próba przejścia


Wyjazd wspinaczkowy Agamy do Podzamcza

dodał: Małgorzata Kusztelak , dnia: 6 sierpnia 2020, Możliwość komentowania Wyjazd wspinaczkowy Agamy do Podzamcza została wyłączona

Podzamcze (fot. Gosia Kusztelak)

Jeszcze w kwietniu nie byliśmy pewni czy nasz coroczny, najważniejszy wyjazd w skały w ogóle się odbędzie. Byłoby okropne gdyby się nie odbył, gdyż od początku istnienia Agamy, od 2002 roku czerwcowo- lipcowy wyjazd odbywał się zawsze. Z powodu epidemii od marca do czerwca trenowaliśmy tylko on-line. Na drążku, framudze, chwytotablicy, z hantlami lub butelkami z wodą zamiast nich. Każdy w swoim domu i zupełnie bez wspinania. Bez żadnych perspektyw i gwarancji, że to w ogóle ma sens. Odwołano zawody, zamknięto ścianki, skałki. Wakacyjny wyjazd był naszą jedyną motywacją do treningu i do tego, żeby nie przestać się wspinać. Musiał się odbyć!

Udało się :). Co prawda w nieco innej formie niż zawsze, ale za to w jednym z najpiękniejszych rejonów wspinaczkowych w Polsce – w Podzamczu.

Obóz tym razem był właściwie półkolonią. Wszyscy musieli pojechać z opiekunem, każdy mieszkał gdzie indziej i spotykaliśmy się tylko w skałach w małych grupach wspinaczkowych. 6 godzin wspinania w skałach, potem 2 godzinki na obiad, a po obiedzie spotykaliśmy się wszyscy na wspólnych zajęciach w agroturystyce „Orlik”, gdzie mieszkali trenerzy. Wyjątkowe miejsce- boisko do nogi, kilka altanek, w tym jedna ogromna, na której wszyscy razem ćwiczyliśmy operacje linowe, las, miejsce na ognisko huśtawki i świetna atmosfera. Wszystko dzięki naszej gospodyni do dyspozycji Agamy.

Nową tegoroczną zabawą była zabawa „w rozbiegające się stado” z pasterskim psem Biri, który starał się dogonić każdego uciekającego z polany i zagnać go z powrotem.  Biri jeździ z nami od szczeniaka, czyli od dwóch lat i nikomu nie da się zgubić

Rozegraliśmy kilka konkurencji na „Mistrza Agamy”- przepinkę, zjazd i bieg z wpinkami do ekspresów na czas. „Mistrzem Agamy” został Antek Rygiel, który był doskonały we wszystkich konkurencjach. Drugi  był Józek Klata, który wraz z Melą Jasińską ustanowili rekordowy czas przepinki- 39 sekund! Na trzecim miejscu była Masza Lipkovich i Marcin Siemek.

Zawody na Mistrza Agamy- konkurencja zjazd (fot. Ania Koźbiel)

Pogoda dopisała, tyrolka, most linowy i samodzielny zjazd w całkowitej  lufie, były najwyższe z możliwych.

Na zabawach linowych odwiedziła nas zaprzyjaźniona sekcja Skarpa Bytom, którą znamy z zawodów. Bardzo miło było się spotkać nie na zawodach, tylko w prawdziwych skałach😊.

Ania na moście linowym
Marysia Siemek- po locie na moście (fot. Małgorzata Kusztelak)
Norman Muller – akrobacje na moście
Tyrolka
Kornel Jasiński na pierwszym samodzielnym zjeździe

Wyniki sportowe są niesamowite! Aż trudno uwierzyć, że pomimo 2,5 miesiąca przerwy we wspinaniu co dzień padały życiówki. Jednak treningi on- line mają sens! A to, że nie można było chodzić na ścianki i jeździć w skały z powodu epidemii spowodowało, że wszystkim baaardzo chciało się wspinać.

W grupie Gosi i Przemka nikt nie odpuszczał, a niektórych trzeba było siłą ściągać ze ściany!  Przejścia VI, VI.1 i VI.2 padały jedne za drugim. Najtrudniejsze zrobili Masza Lipkovich (VI.4) i Antek Rygiel (VI.3+). Trzeba podkreślić, że Antkowi całkiem nieźle szło na drodze, którą zrobiła Marysia pomimo, że miał przerwę nie 2,5 miesiąca jak wszyscy, tylko prawie pół roku z powodu poważnej kontuzji kolana.

Masza Lipkovich na Krakowskim Spleenie
Antek Rygiel na Krakowskim Spleenie

Co prawda cyfry mówią same za siebie, ale muszę jeszcze dodać kilka rzeczy. Wszyscy byli rewelacyjni! Wspaniała grupa, niezwykle zdyscyplinowana, motywująca się nawzajem, bardzo zaangażowana i waleczna.  Ani razu nie usłyszałam: „nie chce mi się go asekurować”, „kiedy wracamy”. I tylko kilka razy: „za trudne, nie dam rady!”, „ta droga jest okropna, nie chcę jej robić”, „nienawidzę pająków”, „jestem zmęczony”. Rozpiętość wiekowa i wzrostowa była przeogromna, więc trudno jest porównywać przejścia najmłodszej, 11 letniej Meli 140cm i Marcina 180cm wzrostu. Okazał się, jednak,  że wśród wspinaczy wiek nie ma większego znaczenie, a liczy się wspólna pasja. Ja też tak czuję wspinając się z nimi 😊.

Marcel Cholewa, Modrzewiowe loty VI.2+, Suchy Połeć
Marcin Siemek, Wielbłąd, Godzina W VI.1+ RP
Mela Jasińska, Mysiofobia VI.1, OS, Niedźwiedź
Hela Kalinowska, V TR, Suchy Połeć
Tadek Passowicz i Antek Kalinowski, Filar Paszczaka VI.2, Flash, DużaCima
Antek Kalinowski i Tadek Passowicz, Filar Paszczaka VI.2, Flash, DużaCima

Grupa Michała w większości składała się ze starych wyjadaczy, którzy atakowali trudne drogi, ale nie za trudne, żeby się czasem nie zmęczyć 😉. Mogli zrobić więcej, chociaż faktem jest, że po bezruchu z powodu epidemii byli słabi. Nie wytrwali na naszych treningach on-line i powrót do wspinaczkowej rzeczywistości był ciężki, ale po kilku dniach rozwspinania było już znacznie lepiej.

Agama na Niedźwiedziu
Wiktoria Rzewuska, Lewa rysa V, OS Niedźwiedź
Maciek Klejman i Antek Krzos, Oszołomiony oszołom V, OS, Niedźwiedź
Theo Muller i Janek Walenta – Cała, Oszołomiony oszołom V, OS, Niedźwiedź

Grupa Mateusza, młodsza stażem wspinaczkowym i wiekiem z powodzeniem atakowała szóstki i trudniejsze drogi nie tylko z górną asekuracją, ale też z dołem. Niektórzy nawet nie chcieli chodzić „na wędkę” 😊.

Staś Darliński, Lalka, V, TR, Lalka
Antek Syzdół i Józek Klata z trenerem Mateuszem, Oszołomiony oszołom V, OS, Niedźwiedź

Grupa najmłodszych, czyli   drużyny „ Bezimiennych” to był istny żywioł!  Z takimi dzieciakami tylko Zuzia potrafiła sobie poradzić bez przywiązania ich gdzieś. Grupa Zuzi z pewnością charakteryzowała się najmniejszą średnią wieku i najwyższym stężeniem hałasu, co nie zmienia faktu, że dzieciakom niesamowicie chciało się wspinać  ( no może z małymi wyjątkami, ale kto nie miał w życiu nigdy dnia lenia !?).  Dzieciaki dzielnie walczyły na drogach w przedziale od IV do VI.1, uczyły się czytać Topo  a także tego, że  nie da się tylko wspinać, czasem trzeba też kogoś asekurować ( NUUUDAAA) :)

Mieszko, Łucja, Ula i Biri pod Adeptem

Dorośli wspinali się bardzo intensywnie, ale robili też wiele ćwiczeń z asekuracji, dzięki czemu potrafią już radzić sobie w warunkach skalnych, a nie tylko na ścianie.

Grupa dorosłych po wspinaniu (fot. Ania Koźbiel)

Obóz był wspaniały! Dzieciaki, młodzież i dorośli Agamowicze pełni chęci do wspinania, trenerzy bardzo zadowoleni i zachęceni do organizacji w te wakacje jeszcze dwóch obozów 😊.

Pozdrowienia z Podzamcza od Agamy

Wyniki sportowe dedykujemy naszym sponsorom- PolarSport, KW Warszawa i Fundacji Wspierania Alpinizmu Polskiego im.Kukuczki. Dziękujemy.


Puchar Polski Dzieci Młodszych, Dzieci i Młodzików we wspinaczce „Na czas” w Łodzi

dodał: Małgorzata Kusztelak , dnia: 19 września 2019, Możliwość komentowania Puchar Polski Dzieci Młodszych, Dzieci i Młodzików we wspinaczce „Na czas” w Łodzi została wyłączona

Marcel Cholewa zwyciężył w Pucharze Polski „na czas”! Nie tylko szybkość, ale też płynność ruchu, koordynacja, precyzja i opanowanie uczyniły z Marcela zwycięzcę.

Pozostali nasi zawodnicy również pobiegli bardzo dobrze. Cudownie było na nich popatrzeć i kibicować. W półfinałach wystartowali Antek Rygiel, Antek Kalinowski i Moris Cholewa. Mela Jasińska po bardzo udanym pierwszym biegu niestety za słabo uderzyła w dzwonek i czas się nie wyłączył, a bieg nie został uznany. Szkoda, gdyż Mela z takim czasem, jaki osiągnęła dostałaby się do półfinału.

To było niesamowicie emocjonujące widowisko! Antek Kalinowski minimalnie przegrał z Marcelem w walce o finał. Ustanowił drugi czas zawodów, jednak w biegu o trzecie miejsce nie trafił precyzyjnie w dzwonek. Moris Cholewa- najmłodszy zawodnik startował z 2-3 lata starszymi kolegami i w pięknym stylu wszedł do finału. W finale tak jak Antek Kalinowski nie trafił w dzwonek. Chłopcy ostatecznie byli na 4 miejscu.

W Pucharze Młodzików Antek Rygiel zajął 5 miejsce, czyli tuż pod finałową kreską. Młodzicy biegają już po „standardzie” jak dorośli zawodnicy. Antek startuje w tym roku ze starszymi od siebie zawodnikami i zaczyna powoli doganiać najlepszych. Jest naprawdę szybki!

Gratulacje dla wszystkich!


Pożegnanie sezonu skałkowego w Rzędkowicach

dodał: Małgorzata Kusztelak , dnia: 30 sierpnia 2019, Możliwość komentowania Pożegnanie sezonu skałkowego w Rzędkowicach została wyłączona

Skałki rzędkowickie (fot. Tomasz Dziedziczak)

14 i 15 września spędziliśmy w Rzędkowicach. Dla większości był to już ostatni wyjazd w skały w tym roku. Pogoda była rewelacyjna, zapał i chęci, oraz forma dopisały. Padło kilka bardzo pięknych przejść. Większość osób zrobiła na tym wyjeździe swoje życiówki.

Wspinaliśmy się po łatwych, średnich, trudnych i bardzo trudnych drogach. Większość to były klasyki wymagające doskonałej techniki skalnej. Najtrudniejsze przejścia należą do Wojtka Michlewskiego. Wojtek zrobił Dupę Biskupa (VI.5) i kilka innych bardzo trudnych dróg. Marcin Siemek rozprawił się z Myśliwymi z Jurgowa (VI.2+). Marcel Cholewa i Antek Rygieli poprowadzili Telewizor (VI3+) i to w drugiej próbie! Tak szybkie rozprawienie się z tym klasykiem w wieku 11 i 12 lat to naprawdę niezły wyczyn!

Antek Rygiel na „Telewizorze” (VI.3+)

Tadek Passowicz bez problemów poprowadził VI i VI.1. W pięknym stylu padł Bader – Meinhof  i kilka innych równie wymagających.  Dróg. Telewizora nie udało mu się poprowadzić, ale było blisko. Myślę, że jeszcze ze dwie przystawki i się uda.

Tadek Passowicz- Bader Mainhof (fot. Krzysztof Kusztelak)

Matylda Wójcik, Mela Jasińska wspinały się rewelacyjnie nawet po trudnościach VI.1+,  jednak prowadziły bardzo niechętnie. Trudniejsze drogi wolały robić na wędkę. Próbowały nawet VI.3+ z całkiem niezłym rezultatem.  Dziewczynkom brakuje tylko trochę odwagi, bo pod względem technicznym i siłowym są rewelacyjne.

Wszyscy z młodszej i starszej grupy wspinali się bardzo intensywnie. Niektórzy robili nawet po kilkanaście dróg! Wyjazd był krótki, zaledwie dwudniowy, więc jego intensywność  musiała być wysoka. Mistrzami pod względem ilości pokonanych dróg zostali Zosia Macias  i Staś Cywiński.

Niektórzy byli w skałkach po raz pierwszy i całkiem nieźle im szło. Chyba lepiej niż na sztucznej ścianie :).

W niedzielę dołączył do nas Antek Wróblewski z grupy poniedziałkowej, która trenuje w  Centrum Wspinaczkowym OnSight na Obozowej. Antek był niesamowity! Ma trudności z chodzeniem, ale w skały dodały mu skrzydeł i od Stachowej, gdzie mieszkaliśmy samodzielnie doszedł pod Lechwora, a potem  pod Okiennik. To dobrych kilka kilometrów!

Myślałam, że Antek trochę przestraszy się wielkich skał i nie będzie łatwo zachęcić go do wspinania. Jednak było zupełnie inaczej. Staś Chmieliński momentalnie zajął się tym, żeby Antek dobrze poczuł się w naszej sekcji  . Opowiadał Antkowi o skałach, górach, o Agamie, o KW i o naszych obozach . Bardzo cieszę się, że Antek i polubił  skały.  Jest niezwykle dzielnym małym wspinaczem  i nigdy nie rezygnuje. Może być przykładem dla innych wspinaczy. Wspinanie szło Antkowi wspaniale! W naturalnej skale jest mu znacznie łatwiej niż na sztucznej ścianie. Potrafi stawać na malutkich stopniach, łapać maleńkich chwytów i nie bał się prawie wcale. Antek zrobił drogi o trudności III i IV. To trudne drogi, szczególnie na pierwszy raz w skałach J.

Antek Wróblewski na swojej pierwszej skalnej drodze

Po wspinaniu rozpaliliśmy ognisko pod Okiennikiem, Patrząc na skałki zjedliśmy grzanki i kiełbaski planując przejścia na następny sezon J. Wracamy na panel pełni nowych motywacji do treningu.

Zosia Macias i Staś Chmieliński na Turni Kursantów


Antek Rygiel Wicemistrzem Polski w prowadzeniu!!!

dodał: Małgorzata Kusztelak , dnia: 9 sierpnia 2019, Możliwość komentowania Antek Rygiel Wicemistrzem Polski w prowadzeniu!!! została wyłączona

28 lipca w Tarnowie odbyły się najważniejsze w tym roku zawody młodzików i juniorów- Mistrzostwa Polski we wszystkich trzech konkurencjach wspinaczkowych. Nasz najlepszy młodzik- Antek Rygiel został Wicemistrzem Polski w prowadzeniu!!! To najważniejsza konkurencja we wspinaczce. W konkurencji na czas i w boulderingu Antkowi też całkiem dobrze poszło- zajął dwa 8 miejsca. W czasówkach wszedł do finału z czwartym czasem, a w boulderingu otarł się o finał.

Antek jest teraz w doskonałej i dynamicznie rosnącej formie. Było to widać już na obozie. W skałach znakomicie mu szło, a po powrocie Antek nie spoczął na laurach, tylko ostro wziął się za trening. Termin zawodów został nieco niefortunnie wybrany, gdyż właściwie połowę wakacji trzeba było poświęcić na trenowanie, żeby dobrze przygotować się do zawodów. Opłaciło się. Wielki postęp jaki zrobił Antek dzięki systematycznym treningom przez cały rok, i wielkiej pracy również w wakacje zaprocentował i Antek jest teraz bardzo silny, wytrzymały i szybki.

Największy sukces jest jednak taki, że Antek zaczął podchodzić do startów w zawodach znacznie spokojniej, panując nad emocjami i z wiarą w zwycięstwo. Jest bardzo zmotywowany i konsekwentnie realizuje plan treningowy. Świetnie się pracuje z takim zawodnikiem. Celem treningu, nie jest już dla niego porównywanie się z innymi i „robienie cyfry”, tylko to, żeby wspinać się coraz lepiej, mieć z tego radość i przez to być coraz lepszym wspinaczem.

Antek Rygiel- Wicemistrz Polski 2019 w Prowadzeniu

Antek Rygiel finale Mistrzostw Polski 2019 w Prowadzeniu

RELACJA Z OBOZU W SOKOLIKACH TRZCIŃSKO, CZERWIEC 2019

dodał: Małgorzata Kusztelak , dnia: 23 lipca 2019, Możliwość komentowania RELACJA Z OBOZU W SOKOLIKACH TRZCIŃSKO, CZERWIEC 2019 została wyłączona

Obóz był świetny!!! Przyjechało 40 młodych wspinaczy. Kadrę stanowiło 8 instruktorów i trzech pomocników. Wszyscy jeżdżą z nami już od lat. Towarzyszyły nam 4 psy, które też należą do Agamy J.

Mieszkaliśmy w 9 Up- w kultowym miejscu dla wspinaczy, z którego rozpościera się mega widok na Sokolik. Zajęliśmy oba  schroniska, oraz rozbiliśmy kilka namiotów. Czyli niemal całe 9 Up było nasze! 

Sokoliki dla większości instruktorów i wszystkich dzieci są nowym rejonem. Te niesamowite, granitowe skały wymagają zupełnie innych technik wspinaczkowych niż te wyuczone na sztucznej ścianie.  Wspinanie po tarciowych płytach, w rysach, po odciągach, oblakach, technika zapieraczki i rozpieraczki w szerokich kominach i zacięciach wymagają precyzyjnej pracy nóg i perfekcyjnego balansowania środkiem ciężkości. Początkowo nie było łatwo i nawet  najwięksi ściankowi mocarze mieli trudności z „odnalezieniem się” w ścianie . Jednak z dnia na dzień było coraz lepiej. Pod koniec obozu wszyscy bez problemu przechodzili trudności V, a nawet VI. W dodatku niemal wszyscy prowadzili drogi nie bojąc się lotów. Wędka w tym roku najwyraźniej wyszła z mody;).

Piękne ściany Sokolików (fot. Paweł Grocholski)

Starsi Agamowicze pod okiem instruktora Rodzyna, specjalisty od Sokolików i Rudaw Janowickich, mistrza we wspinaczce „na własnej” asekuracji, próbowało swoich sił na drogach nie obitych. Boulder,  jak wiadomo miłośnik boulderów przekazał panelowcom nie tylko umiejętność wspinanie z liną, ale także tajniki boulderingu w skałach. Nasi najlepsi zawodnicy z grupy Michała, Pawła, Przemka, Bouldera i Mateusza porobili bardzo ciekawe sportowe przejścia, oraz doprowadzili do perfekcji umiejętność asekuracji i operacje sprzętowe konieczne w czasie wspinaczki w skałach.

Wszystkich oczarowały te niesamowicie piękne, stworzone jakby specjalnie dla wspinaczy skały Sokolików i Rudaw Janowickich. Po tym obozie  nie ma chyba wspinacza, który by powiedział, że woli sztuczną ścianę niż skały J.

Każda z 8 grup chodziła w inne miejsce, dzięki czemu nie robiliśmy w skałach zbyt dużego tłoku. Oddaję teraz głos instruktorom grup, tak żeby każdy napisał kilka zdań o swoich podopiecznych:

Grupa 1- Gosi Kusztelak

Najmłodsza ze wszystkich grup, ale wyjątkowo dzielna i chętna do wspinania. Chłopaki robili po 5-6 długich dróg i ciągle chcieli więcej.  Pokonywali bez problemu trudności IV i V, a nawet VI.  Najbardziej nieustraszony był Norman! Nie bał się nawet strasznego skoku ze skały,  na którym trzęśli się ze strachu nawet dwa, trzy razy starsi od niego wspinacze! Mieszko wspinał się w skałach pierwszy raz w życiu, ale poruszał się tak, jakby robił to od urodzenia. Wszystkim szło znacznie lepiej niż na sztucznej ścianie! Szczególnie dumna jestem z Antka, który przez pierwsze dni obozu nie bardzo chciał się wspinać. Nie podobało mu się noszenie plecaka, wchodzenie pod górę i samo wspinanie. W końcu jednak pokonał lęk, z uśmiechem na twarzy wspiął się na samą górę.  Tam bowiem rosły … jagody! Nareszcie jakiś sensowny cel tej wspinaczki, a nie po prostu wchodzenie. Po jagodach Antek miał taką moc, że w drodze powrotnej sam niósł 5 lin- swojej i starszej grupy! Co najważniejsze polubił wspinaczkę w skałach!

Antek w czasie drogi na szczyt, oraz po zdobyciu szczytu- Malinowe Skały, (fot. Gosia Kusztelak)

   Grupa Gosi (fot. Gosia Kusztelak)

Grupa 2- Buldera- Pawła Haciskiego

Chłopcy z mojej grupy początkowo wydawali się niesforni, zamiast mówić że czegoś nie chcą manifestowali to robiąc coś zupełnie odwrotnego. Wystawiali też moją cierpliwość na poważną próbę i dopiero kiedy upewnili się że nie tracę cierpliwości (bez względu na ich zachowanie) zaczęli mówić, że czegoś nie chcą, boją się nawet, wstydzą. Od tego momentu zaczęli tworzyć zespół, a następnie mierzyć się (zwycięsko!!) ze swoimi lękami. Wszyscy wspinali się, prowadzili, wykonywali operacje sprzętowe (na swoje możliwości) pomimo lęku i obaw. Osobiście jestem bardzo zadowolony z możliwości wspinania się z tymi chłopcami.

Grupa Bouldera (fot. Dominika Sawczuk)

Grupa 3- Mateusza Szmajdy

W tym roku Małgosia przydzieliła mi grupę dzieci dopiero aspirujących do wieku w pełni nastoletniego, co nie znaczy że dzieciaki mniej się wspinały, albo miały mniej motywacji od ich starszych kolegów, bynajmniej tak nie było. Patrząc po zaciętości co poniektórych szybko będziemy mogli ich zobaczyć na sportowej arenie spod znaku Cyfry.

Codzienna rozgrzewka w postać podejścia pod ściankę  świetnie zaprawiała naszych młodych adeptów do wspinania, a i  warto nadmienić iż podział szpeju w naszej grupie już po 2 dniach przestał być problemem. Chłopaki sami we własnym zakresie zaczęli nim dysponować tak, że wieczne dyskusje, kto dziś zabiera linę, a kto ekspresy przestały mieć miejsce na rzecz sprawiedliwego podziału. Porozumienie się ( bez ingerencji opiekunów ) 6 młodych indywidualistów w takich kwestiach jest nie lada wyczynem wartym wyróżnienia :)

Co do samego łojenia Sokoliki jak i Rudawy zgoła odbiegają charakterem od wspinania na naszej rodzimej Jurze, tak że dzieciaki wychowane i rozwspinane w wapieniu nagle musiały sprostać wyzwaniu jakim jest cioranie się w rozszerzających granitowych ryskach z technicznymi odstawkami na tarcie. Nie było łatwo.

Statystycznie dziennie pokonywaliśmy 4-5 dróg w najróżniejszym stylu i wyceny do VI.1+

Chłopaki walczyli próbując swoich sił na każdej drodze praktycznie schodząc dopiero z krwią na opuszkach. 

Było to bardzo pouczające i rozwijające wspinanie uwalniające wielkie pokłady emocji  z przewspinania każdej, jak że górskiej formacji. 

Grupa Mateusza- Tomek- nasz sekcyjny reżyser, scenarzysta i operator filmu o Agamie w Sokolikach i jego asystenci (fot. Dominika Sawczuk)

Grupa 4- Pawła Grocholskiego

Pracowałem z wesołą i entuzjastycznie nastawioną do wspinania grupą dzieci 9-12 lat. Pokonywaliśmy drogi od IV do VI.1+, wszyscy prowadzili – od Heli, która robiła to po raz pierwszy i pokonała kilka dróg o trudnościach IV przez Melę, która robiła piątki i szóstki wbijając się nawet w VI.1 aż po chłopaków, gdzie najsilniejsi byli Tadek i Antek. Ambitnymi wspinaczami okazali się Franek i Witek, działali w jednym zespole i obaj choć silni technicznie musieli pokonać strach przed prowadzeniem. I trzeba przyznać, że niekiedy się to udawało. Ciekawostką jest, że milczący i nie atakujący trudnych dróg Franek miał ochotę na chodzenie po łatwych drogach bez asekuracji, na co nie mogłem mu jednak pozwolić.

Nie stroniliśmy też od wspinaczki na wędkę, celem było przygotowanie się do prowadzenia lub pokonywanie dróg na granicy możliwości technicznych. 

Z aspektów technicznych ćwiczyliśmy przewiązywanie się, ale mimo wielu powtórzeń wszyscy moi podopieczni przepinkę muszą jeszcze potrenować.

Grupa Pawła (fot. Paweł Grocholski)

Grupa 5- Przemka Kusztelaka

U nas najważniejszy był kolektyw, jaki stworzyła cała grupa. Dziewczyny napędzały całe towarzystwo. Zawsze pierwsze na zbiórce, najszybciej podchodziły pod skałę i pierwsze „wbijały się w drogę”. Prym wiodła tu Wiktoria – nikt nie miał szans Jej wyprzedzić ani przy podejściu pod ścianę ani w ilości wstawek do dróg wspinaczkowych. Tosia nieco bardziej się oszczędzała, ale jak już się zdecydowała, to kosiła najtrudniejsze drogi. Hania natomiast sklejała wszystkie pozornie nierobliwe ruchy. A chłopaki? No cóż, jak już doszli pod skały, zjedli kanapki i odziali się w ekwipunek wspinaczkowy, to … nagle dostawali mega energii i zapału do wspinu. Najlepszy był Antek Krzos, który zrobił z dołem wiele dróg o trudności VI, VI+ oraz VI.1 („Dże- Mik” na Malinowej Skale). Julek wykazywał się największym zacięciem i wolą walki. Teo – mega moc. Szkoda, że wcześniej wyjechał, bo na pewno złoił by wiele. Jego partner Janek wspina się dopiero od miesiąca, a w skałach był po raz pierwszy. Od razu widać, że jest stworzony do tego sportu. Prowadził drogi do VI+ z dołem! Darek najmłodszy z całej grupy,   zapał do wspinania miał wielki, a ponieważ i strach był mu obcy, więc robił jedne z najtrudniejszych dróg z całej grupy. Jak już wspomniano na początku, najważniejszy w naszej grupie był jednak kolektyw. Wszyscy z chęcią tachali liny i resztę szpeju w skały i z powrotem, pomagali i podpowiadali sobie w czasie wspinu, jak i poza nim, częstowali się wszelką wałówką i napitkami. Po prostu stworzyli mega atmosferę, jakiej zawsze chciałoby się doświadczać na wypadach wspinaczkowych.

Grupa Przemka i Magdy (fot. Gosia Kusztelak)

Grupa 6- Rodzyna- Łukasza Perkowskiego

Był to świetny obóz,  a dla mnie osobiście również najbardziej udany. W tym roku miałem szkolić „starszaków” ze wspinania na własnej. Pomimo obaw Gosi co do ilości chętnych, uzbierała się sześcioosobowa grupa zapaleńców tradowego łojenia. Szkolenie nieprzewidywało zrobienia pełnego kursu lecz naukę pewnych podstaw i elementów tego rodzaju wspinania. I tak w pierwszych dniach uczyłem osadzanie kości, budowy stanowisk, prowadzenia wyciągu i zjazdu. Moi podopieczni w trakcie obozu szlifowali te umiejętności na wielu pięknych drogach Sokolików i Rudaw aby finalnie rozprawić się z American Direct i Ciasnym Kominkiem na wysokiej, południowej ścianie Krzywej Turni. 

Grupa Rodzyna (fot. Dominika Sawczuk)

Grupa 7- Michała Kulpińskiego

Grupa najstarsza o charakterze rekreacyjno-sportowym. Zawodnicy nie mieli większych problemów, żeby przenieść umiejętności ściankowe na wspinanie w skałach, co skutkowało prowadzeniem dróg w trudnościach VI.4 dla Marysi Lipkowicz (2 próba) i VI.3 dla Michała Strojnego (również 2 próba). Najmłodszy w grupie- Antek poprowadził OS VI .2 „Weź Byka za rogi” na Zipserowej Czubie. To trudne VI.2. Reszta grupy także nie próżnowała, prowadząc i wędkując dużą liczbę dróg w przedziale V – VI.1. Praca z tak samodzielnymi i dojrzałymi wspinaczami to sama przyjemność, również za sprawą możliwości wspólnego wspinania i opracowywania patentów na drogi :) 

Grupa Michała Kulpińskieg (fot. Dominika Sawczuk)

Grupa 8- Tomka Jabłońskiego

Grupa dorosłych bardzo zróżnicowana poziomem. Od osób dla których wyjazd był pierwszą okazją do kontaktu ze skałą i do wspinania poza panelem, przez osoby doświadczone o dość różnych ambicjach, aż po wspinaczy snujących już plany taternickie.

Mimo naturalnych rodzicielskich marzeń o ucieczce od zgiełku i tak bez wyjątku kończyliśmy gdzieś przy grupach młodszych, aby się wzajemnie wspierać.

W czasie wspinaczki zdarzały się przejścia i dróg o trudnościach III+, jak też VI Trad. Ta rozpiętość ambicji i umiejętności sprawiała, że zespoły nie wchodziły sobie w drogę, a każdy miał coś dla siebie. Na ogół było bardzo wesoło i żartobliwie, a także satysfakcjonująco. Wszyscy chętnie sobie nawzajem pomagali i okazywali wiele wsparcia.

Zdawało się, że opanowywanie nowych umiejętności wogóle nie sprawia problemów – nikomu z grupy. Kasia pokonywała drogi w nieznanych sobie wcześniej formacjach, Radek imponował przejściami sportowymi czasem wymagającymi patentowania, Dominika świetnie opanowała prowadzenie i przepinki (a także zrobiła nam wiele fantastycznych zdjęć), Paweł ukończył z sukcesem wiele różnorodnych dróg i doskonale asekurował, Tomek zaprezentował żelazną psychę oraz imponujące tempo opanowania tajników asekuracji własnej.

Obóz zakończyliśmy przejściami wielowyciągowymi na własnej asekuracji, na linach połówkowych, o trudnościach VI+, przy czym organizacja wielowyciągów na drogach nie koniecznie do tego przystosowanych o raczej nie imponującej długości wzbudzała uzasadnioną wesołość u kolegów instruktorów. Wartości ćwiczeń jednak nie sposób przecenić.

Oprócz realizacji planów świetna atmosfera sprawiła, że wszyscy byliśmy bardzo zadowoleni.

Grupa Tomka (fot Dominika Sawczuk)

A poza wspinaniem?

Najważniejsze było oczywiście wspinanie, ale nie zabrakło też innych atrakcji: pluskania w  rzece, pływania w jeziorze, ognisk i różnych zabaw. W tym roku rekordy popularności biło Frisbee. Gra była za zwyczaj bardzo zacięta, a jej mistrzem bezsprzecznie został Theo, który przypłacił to niestety  złamaniem palca. Frisbee jak się okazało to bardzo ekstremalny sport, szczególnie w wykonaniu ekstremalnych graczy ;).

Agamowicze, którzy jeżdżą z nami regularnie, już od pierwszego dnia obozu nie mogli się doczekać nocnej zabawy. Nikt nie wierzył w zapewnienia instruktorów, że w tym roku nic takiego nie będzie. Wszyscy wiedzieli, że zabawy nocnej nie może zabraknąć. Mieli rację :)

 W tym roku były to nocne podchody. Nasi podopieczni, podzieleni na 6 grup, mieli za zadanie, odnaleźć znaki walońskie i dzięki nim odgadnąć hasło, które było podpowiedzią jak dotrzeć do skarbu Walonów.  Nasza gra nocna ściśle wiązała się ze średniowieczną historią tego rejonu Sudetów.  

Walończycy, Walonowie, to lud romański, który przybył  tu w czasie podboju Galii przez Rzymian . Trudnili się odnajdywaniem,  wydobywaniem i przetwarzania bogactw naturalnych: srebra i złota,   kamieni szlachetnych- ametystu, kryształu górskego, kwarcytów, .granatów, szafirów, szmaragdów, rubinów i cyrkonów.

Do dnia dzisiejszego zachowały się liczne ślady po tych średniowiecznych geologach – to ryte na skałach tajemne znaki walońskie, kierujące do skarbca Ducha Gór. Właśnie  takich znaków trzeba było odszukać.

Skarby były ukryte na wodach zalanego kamieniołomu w Rudawach Janowickich. Znalazły go wszystkie grupy, a był nim najcenniejszy dla wspinaczy kruszec- magnezja! O dziwo pierwsza startując grupa nie była pierwsza a pierwsi zdobywcy skarbu odnaleźli tylko jeden znak! Zabawy było co niemiara, zwłaszcza dla instruktorów, którzy byli grupą „walońskich uciekinierów”. Podchody zakończyły się ogniskiem, gdzie wyłoniliśmy wygranych – tych bardziej i tych najbardziej. .

Kolejną atrakcją był skok z kilkunastometrowej skały. Z dołu wyglądało bardzo niepozornie, ale gdy stanęło się na górze…. Niektórzy skakali nawet po 7 razy! Nie wszyscy zdecydowali się na skok. Trudno, może za rok się odważą. Po skakaniu poszliśmy na lody do Szwajcarki- starego górskiego schroniska, które pamięta takie sławy jak Wanda Rudkiewicz, Alek Lwow i innych wybitnych wspinaczy.

Skok (fot. Dominika Sawczuk)

Panowały niesamowite upały, które w czasie wspinania nie dawały się bardzo we znaki, gdyż wspinaliśmy się na zacienionych drogach. Jednak po obiedzie rytuałem stały się spacery nad rzekę. W najbardziej upalny dzień pojechaliśmy nad jezioro. Okazało się, że niemal wszyscy są świetnymi pływakami. Wspinacze są dobrzy we wszystkich sportach!

Rest day- (fot. Dominika Sawczuk)

Bardzo dziękujemy naszym sponsorom PolarSport i Mammut za pomoc sprzętową i wspaniałe polary i koszulki. Wielkie podziękowania dla naszego klubu- KW Warszawa za wsparcie finansowe mniej zamożnych wspinaczy. Dziękujemy rodzicom za wszelką pomoc, a Dominice Sawczuk za piękne zdjęcia.

Dziękuję wszystkim trenerom i pomocnikom (Magdzie Salwowskiej, Marzenie Grocholskiej, Jankowi Orlińskiemu i Szymonowi Doradzińskiemu) za mega pracę, cierpliwość, zaangażowanie i w ogóle za wszystko. Nie ma lepszych trenerów niż Wy!  

No i oczywiście nie ma wspanialszych zawodników niż nasi! Dzięki dzieciaki za wspaniały obóz!

Gosia Kusztelak, Paweł Haciski, Mateusz Szmajda, Przemek Kusztelak, Łukasz Perkowski, Michał Kulpiński, Tomek Jabłoński


Petzen Climbing Trophy 2019

dodał: Małgorzata Kusztelak , dnia: 20 lipca 2019, Możliwość komentowania Petzen Climbing Trophy 2019 została wyłączona

Zawody wspinaczkowe w Austriackim Petzen to jedne z najważniejszych w Europie zawodów wspinaczkowych dla dzieci do lat 14. Obejmują starty w trzech konkurencjach- na czas, w prowadzeniu i w boulderingu.  W każdej konkurencji można było zdobyć medal. Wszystkie trzy składały się na wynik klasyfikacji generalnej. Wystartowało 5 zawodników z Agamy: Moris Cholewa, Pola Pietkiewicz, Marcel Cholewa, Antek Rygiel i Marysia Lipowicz. Wynik naszej grupy jak zwykle znakomity! Zacznijmy jednak od początku:

Nasi zawodnicy bardzo solidnie przygotowywali się do tych zawodów. W ciągu roku szkolnego było to trudne, bo harmonogram zawodów Pucharu Polski uniemożliwiał regularne treningi. Gdy tylko nadeszły wakacje i skończyły się zawody w Polsce można się było skoncentrować na zawodach w Petzen.  Marysia i Antek pojechali na obóz w Sokoliki, gdzie nie tylko szlifowali technikę wspinaczki w skałach. Wieczorem,  pomimo upałów trenowali jeszcze na drążku i chwytotablicy. Wyniki w skałach były imponujące i wróżyły dobre rezultaty na zawodach. Marysia poprowadziła VI.3 OS i VI.4 w drugiej próbie, a Antek z łatwością przeszedł  trudne VI.2+ w stylu OS..

Pola i Marcel w tym roku nie mogli pojechać na obóz. Pola tuż przed zawodami zmagała się z bardzo poważną kontuzją stawu skokowego. Mimo to dzielnie trenowała na ścianie na tyle, na ile pozwoliła jej na to kontuzja. Pojechała jednak potrenować na panelu do Insbrucka gdzie wspinają się najlepsi zawodnicy na świecie.  Pola spotkała tam swoją idolkę wspinaczkową Janje Garnbret i poprowadziła bardzo trudne drogi o wycenie do VI.4. 

Marcel na początku wakacji startował w Biegach Przeszkodowych OCR, a przed zawodami w Petzen  pojechał trenować na panelu. wraz z ekipą  z Wrocławia, więc niestety nie był na naszym obozie. Pomimo tego poszło mu doskonale.

Zdobyliśmy cztery medale: Marysia złoty w boulderach, a Marcel srebro w prowadzeniu oraz brąz w boulderingu i na czas. Moris wystartował w najmłodszej grupie, w której najważniejszy był udział i dobra zabawa. Moris podobnie jak inni z jego grupy też zdobył medal. Agama tym samym wywalczyła 5 medali!!!

Marcel Cholewa- trzykrotny medalista i zdobywca 3 miejsca w klasyfikacji generalnej

Marysia Lipowicz zdobyła złoto w boulderach i 2 miejsce w klasyfikacji generalnej

Wyniki Poli biorąc pod uwagę jej niedawną kontuzję też są bardzo dobre. Pola była 11 w klasyfikacji generalnej  

Antek zajął doskonałe 6 miejsce w czasówce. W prowadzeniu i na boulderach poszło mu gorzej, ale 19 miejsce w klasyfikacji generalnej to całkiem niezły wynik.

Antka w następny weekend czekają jeszcze Mistrzostwa Polski Młodzików. Trzymamy kciuki!!

  boulder prowadzenie czas klasyfikacja generalna
Lipovic Marysia 1 4 6 2
Cholewa Marcel 3 2 3 3
Pietkiewicz Pola 14 10 10 11
Rygiel Antek 38 29 6 19

Wyniki naszych zawodników w PETZEN CLIMBING TROPHY


Youth Color Climbing Festival – Imst/Tirol 2019

dodał: Małgorzata Kusztelak , dnia: 5 czerwca 2019, Możliwość komentowania Youth Color Climbing Festival – Imst/Tirol 2019 została wyłączona


1 i 2 czerwca w austriackim Imst Marcel Cholewa zajął wspaniałe 9 miejsce! W finałach Marcel wspinał się po najtrudniejszych drogach jakie w życiu robił! Zawody w Imst to jedna z trzech najważniejszych imprez międzynarodowych dla dzieci w Europie i na świecie. Startują w niej najlepsi zawodnicy.

Wielkie Gratulacje!

wielkie gratulacje!


Starty Pucharach Polski Młodzików, Juniorów Młodszych, Juniorów

dodał: Małgorzata Kusztelak , dnia: 5 czerwca 2019, Możliwość komentowania Starty Pucharach Polski Młodzików, Juniorów Młodszych, Juniorów została wyłączona

Puchar Polski Młodzików, Juniorów Młodszych, Juniorów w Boulderingu.

2019-03-02 w Lublinie odbyły się pierwsze w tym sezonie zawody pucharowe w Boulderingu, na których Antek Rygiel bez problemu zakwalifikował się do finału startując z rok starszymi zawodnikami. Antek  ostatecznie zajął doskonałą 5 pozycję.

Gratulacje!!!

Puchar Polski Młodzików, Juniorów Młodszych,  Juniorów we Wspinaczce na Czas

2019-03-23 w Gliwicach w Pucharze Polski na Czas Antek zakwalifikował się do finału i wywalczył 7 miejsce.

Gratulacje!


Pucharach Dzieci i Dzieci Młodszych na czas

dodał: Małgorzata Kusztelak , dnia: 29 maja 2019, Możliwość komentowania Pucharach Dzieci i Dzieci Młodszych na czas została wyłączona

W minioną sobotę 26 maja w Tarnowskich Górach nasi zawodnicy startowali w Pucharach Dzieci i Dzieci Młodszych na czas. Marcel Cholewa zwyciężył, a Pola Pietkiewicz i Antek Kalinowski zajęli też znakomite 4 miejsce. Nasz klub reprezentowali też Mela Jasińska i Tadek Passowicz, którzy  również zaliczyli bardzo udane starty. 
Gratulacje dla naszych szybkobiegaczy!


  • Wrzesień 2020
    P W Ś C P S N
     123456
    78910111213
    14151617181920
    21222324252627
    282930  
  • Kategorie

  • © Copyright 2012 Agamawspin – sekcja wspinaczkowa. All Rights Reserved.
    Phasellus elementum tristique nullaortor placerat vel. Vestibulum consectetur, purus id dapibus cursus.
    Designed by divbox.pl